Albo Niebo do zapłaty?

Albo Niebo do zapłaty?

Przyzwyczailiśmy się do tego, że mówi się nam, że jeśli nie uda nam się „wygrać”, będzie to „piekło za to zapłacić”.!Ale prawda jest taka, że ​​nigdy nie możemy wygrać ani zasłużyć na miejsce w niebie, nieważne jak bardzo się staramy.

Kliknij tutaj, aby powrócić do Hell to Win lub Heaven to Pay, lub na którykolwiek z poniższych tematów podrzędnych:

Niebo do zapłaty?

Nawet gdybyśmy odtąd żyli w doskonałej bezinteresowności, nie byłoby to więcej, niż zawsze od nas oczekiwano. Ale nie może spłacić długu zaciągniętego przez nasze przeszłe złe uczynki.

Mimo to ty także, gdy wykonasz wszystko, co ci polecono, mowić, „Jesteśmy niegodnymi sługami. Spełniliśmy swój obowiązek. (Łuk 17:10)

Powiedz im, Jak żyję, mówi Pan Jahwe, Nie mam upodobania w śmierci bezbożnego; lecz aby niegodziwy zawrócił ze swojej drogi i żył: obróć cię, zawróć cię ze swoich złych dróg; dlaczego umrzesz, dom Izraela? (Eze 33:11,/x])

Więc, w obliczu naszej niezdolności do uzupełnienia deficytu, pozostają tylko dwie możliwości. Albo:

  1. Teoretycznie, Bóg mógłby po prostu umorzyć dług. Ale to uczyniłoby samego Boga kłamcą (Widzieć gen 2:17 Gen 3:4 & Gen 3:19) i pozwólcie szatanowi oskarżać Boga o niesprawiedliwość, widząc, że Bóg zdecyduje się przebaczyć ludzkości, jednocześnie potępiając szatana. Lub,
  2. Niebo musi zapłacić. Bóg, który doświadczył już więcej bólu i obrazy niż ktokolwiek inny w wyniku działań naszych i szatana, jest jedyną na tyle dużą, aby wyrównać rachunki. Poprzez dobrowolny wybór poniesienia konsekwencji naszego grzechu (wszystko od nowa!) zamiast nas, Jezus staje się naszym zastępcą. Już, naraz, Szatan czyni siebie głównym katem; pozbawiając go w ten sposób wszelkich osobistych roszczeń o złagodzenie kary. Duma i nienawiść Szatana prowadzą go do zagłady: podczas gdy miłość Boga prowadzi nas z powrotem do Niego.

Krótko po rozpoczęciu tego projektu, Dostałem egzemplarz książki Davida Bentleya Harta, „Aby wszyscy zostali zbawieni. Niebo, Piekło & Uniwersalne zbawienie.” miałem, Oczywiście, przeczytałem wcześniej wiele książek wyrażających podobne poglądy. Chciałem jednak skupić się na tym, co naprawdę powiedział Jezus, zamiast dać się wciągnąć w kłótnię, atakując lub broniąc moich własnych, lub inne’ stanowiska teologiczne. Dlatego celowo powstrzymałem się od czytania tej książki, dopóki nie poczułem się gotowy, aby rozpocząć nad nią pracę, mój ostatni rozdział.

David rozpoczyna swoją przedmowę następującym cytatem z Williama Jamesa:

Gdyby zaproponowano nam hipotezę o świecie, w którym… miliony [powinno być] być trwale szczęśliwym pod jednym prostym warunkiem, że pewna zagubiona dusza na odległym krańcu rzeczy powinna wieść życie samotnej tortury, co z wyjątkiem sceptycyzmu [sic] i niezależny rodzaj emocji, który sprawi, że natychmiast poczujemy, choć zrodził się w nas impuls, by chwycić się oferowanego nam szczęścia, jak okropna byłaby przyjemność z tego, gdyby została ona świadomie przyjęta jako owoc takiego targu?1

Nie była to bynajmniej pierwsza książka, którą przeczytałem, wyrażająca takie poglądy, więc nie było to zaskoczeniem: mimo to byłem zaskoczony stopniem, w jakim mnie to zszokowało i uraziło. Na okładce opisano to jako „Zjadliwe, energiczny, wymowny atak na tych, którzy utrzymują, że istnieje coś takiego jak wieczne potępienie”. Było dokładnie tak, jak się spodziewałem: i to był powód, dla którego zwlekałam z jej przeczytaniem. Chciałem rozważyć argumenty obiektywnie – starając się uniknąć stronniczości reakcji emocjonalnej lub chęci osobistego usprawiedliwienia. Ale to, co naprawdę mnie zszokowało, to stopień, w jakim autor zdawał się pomijać zasadniczą kwestię. Nie chcę wyróżniać Davida jako szczególnej krytyki w tym zakresie. Prawda jest taka, że ​​jest tu wiele rzeczy, którym mogę wczuć się w sytuację: już, jak to przeczytałem, Moje przemożne poczucie jest takie, że mój Pan jest nieumyślnie oczerniany.

Kiedy ujmowane jest w oryginalnym kontekście, Pytanie Williama Jamesa ma nieco inny cel. W rzeczywistości jest on w trakcie wskazywania potencjalnych różnic między rozumem a uczuciami; i skutecznie pytać, „Co myślisz o zaakceptowaniu kogoś innego jako kozła ofiarnego za swoje złe uczynki??”2 Odpowiedź jest prosta: „To niesprawiedliwe; i to sprawia, że ​​czuję się źle.” Od razu czuję konflikt, wiedząc, że jestem w błędzie, bez cienia uzasadnienia, dlaczego miałbym cieszyć się taką ulgą. Ale w kontekście przedmowy Dawida, to pytanie sprawiło, że skupiłem się na niewłaściwej kwestii – rzekomej bezduszności każdego Boga, który pozwoliłby na taką okoliczność.

To oczywiste niesprawiedliwe że ktoś inny powinien cierpieć za moje szczęście. Ale pytanie, z którym naprawdę muszę się zmierzyć, jest następujące: „Czy osobiście jestem skłonny wziąć odpowiedzialność za całą moją przeszłość? (i przyszłość) działania?" To zrobiłbym bądź uczciwy; i wiem, że ja powinien być chętnym: ale nie jestem. Bo sama myśl przeraża mnie bezsensownie. Dlaczego to jest?? Są w szczególności dwie rzeczy; nieskończoność I sprawiedliwość.

Kiedy myślimy o nieskończoności, myślimy głównie w kategoriach czasu bez końca: ale to tylko część obrazu. Nieskończoność oznacza bez limitu. Zmagamy się z koncepcją nieograniczonego czasu: ale są rzeczy o wiele bardziej przerażające. Rzeczywiście, niekończący się czas wcale nie musi być straszny. „Żyli długo i szczęśliwie,’ to klasyczne zakończenie większości bajek dla dzieci na dobranoc. Ale niech „na zawsze”.’ stają się uciążliwe i nawet najbardziej błaha irytacja może stać się torturą.

jednak, Inną naprawdę przerażającą rzeczą jest popyt sprawiedliwość. Sprawiedliwość jest z natury bezkompromisowa: „Oko za oko, ząb za ząb”. Żąda uiszczenia płatności całkowicie. Tak samo jak nienawidzimy i boimy się tego pomysłu, musimy przyznać, że jakakolwiek krzywda, którą wyrządzamy innym, stanowi odpowiedzialność, którą jesteśmy wobec nich winni. Jednak rzeczywistość jest taka, że ​​wiele możliwych negatywnych konsekwencji naszych działań jest zarówno nieodwracalnych, jak i trwałych. Jedno bezmyślne działanie może zgasić czyjeś życie, a innych pozostawić w stanie trwałego żalu i straty. A co z czasami, kiedy nasze działania nie były przypadkowe: ale naprawdę karygodne? Staramy się je ignorować. Sentyment, „Niech gnije w piekle na zawsze!” przeraża nas i sprawia, że ​​desperacko poszukujemy lepszej alternatywy. Chcę „ograniczonej odpowiedzialności”.’ klauzula wpisana do umowy: ale moje potencjalne długi są większe, niż kiedykolwiek będę w stanie spłacić. Jaka więc jest „lepsza alternatywa”.’ jest tam? Żadnego – z wyjątkiem bezwarunkowego miłosierdzia.

I dlatego mam to niepokojące poczucie, że mój Pan jest oczerniany. Różnica między moją postawą a postawą Jezusa jest znacznie większa niż w przypadku kredy i sera. Wzdrygam się na samą myśl o przyjęciu pełnej odpowiedzialności za szkody, które osobiście wyrządziłem: mając na uwadze, że Jezus ofiarowuje się znieść wszelkie cierpienia i straty, jakie są potrzebne, aby spłacić mój dług! Nie tyle, co jedna zwykła ludzka ofiara, niewinny lub winny, został skazany na „prowadzenie życia w samotności i udręce” „na odległym krańcu rzeczy”, aby umożliwić nam przebaczenie i miejsce w niebie. Raczej, był to najukochańszy Syn Boga, Jezus – bliższy i droższy Mu niż jakakolwiek ludzka relacja ojciec-syn kiedykolwiek mogłaby być – który przetrwał tortury takiego rozstania. "Mój Boże, Mój Boże, dlaczego mnie opuściłeś?” (Mat 27:46)3

Czy to było uczciwe wobec Jezusa?? NIE!! Ale czy był do tego zmuszony?? Wcale nie – zgłosił się na ochotnika! (Jn 10:17-18.)

Niesprawiedliwy substytut

Nasza ludzka kultura pośrednio akceptuje zasadę substytucji. Na przykład, prawie każdy dług finansowy może zostać natychmiast umorzony, jeśli znajdzie się zamożna osoba, która jest gotowa przyjąć odpowiedzialność za spłatę zobowiązań innej osoby. Dzieje się tak dlatego, że wymiar sprawiedliwości w tak prostych sprawach koncentruje się zwykle na stracie poniesionej przez wierzyciela. Więc jeśli stratę można naprawić, roszczenie wierzyciela zostało zakończone.

Ale sprawiedliwość nie dotyczy tylko prostych zysków i strat: dotyczy także nas, jako świadomych jednostek – tego, kim jesteśmy i jak się czujemy. A co z emocjonalnym i fizycznym bólem zadanym przez działania przestępcy?? Nie powinien sprawca czuć ten sam rodzaj bólu, jaki odczuwa ofiara? Jak inaczej można mieć pewność, że naprawdę rozumieją powagę swego przewinienia?, i można mieć pewność, że więcej się nie obrazisz?

To stawia nas przed dwoma potencjalnie sprzecznymi aspektami sprawiedliwości; zemsty lub pojednania? Jakiemu celowi służą te aspekty?

Dobro i zło zemsty

Zemsta i zemsta mogą być bardzo trudne do odróżnienia: ale jest zasadnicza różnica; i ma to związek z tym, jak nas to czyni czuć. Dotyczy poczucia satysfakcji – lub czegokolwiek innego – które odczuwamy, gdy widzimy, że sprawca zmuszony jest znosić takie samo traktowanie, jakie skazał innego. Mówiąc prościej, jeśli sprawia mi przyjemność patrzenie, jak ktoś cierpi tak jak ja cierpiałem, w takim razie w czym jestem moralnie lepszy od nich? Rzeczywiście, żebym nie był jeszcze gorszy, ponieważ moje cierpienie mogło nie być ich pierwotnym zamiarem? To jest zemsta. To zło, które we mnie działa; I, jak zauważono wcześniej, jest to główny czynnik przyczyniający się do błędnej spirali zniszczenia.

Pojednanie lub uspokojenie?

Z drugiej strony, pojednanie częściej niesie ze sobą głębokie poczucie pozytywnej satysfakcji, gdy przywracana jest harmonia między jednostkami. Być może doszło do straty: ale jest to więcej niż kompensowane przez wzbudzone uczucia miłości i przebaczenia, oraz perspektywa lepszej i jaśniejszej przyszłości. Ale nie zawsze. Ponownie, pojawia się tu kwestia celu moralnego, która wskazuje różnicę między pojednaniem a uspokojeniem. Pojednanie zawsze ma na celu ustanowienie solidniejszego fundamentu miłości do wszystkich, nawet jeśli proces ten może wymagać dalszych dobrowolnych poświęceń ze strony osoby znajdującej się w niekorzystnej sytuacji. Z drugiej strony, uspokojenie jest gotowe zignorować podstawowe zasady miłości i sprawiedliwości, aby uniknąć dalszych osobistych kosztów.

Na przykład, rozważmy obecną sytuację dotyczącą rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Bez względu na roszczenia i roszczenia wzajemne dotyczące kwestii historycznych i politycznych, najpilniejszą kwestią jest to, że Rosja próbowała przejąć władzę siłą, a Ukraina poniosła ogromne straty. Jak można tę sprawę uregulować? Jeśli Rosji pozwolono po prostu zachować swoje zdobycze, walki ustaną – na razie: ale problem jest nierozwiązany, istniałaby także trwała obawa, że ​​nastąpią dalsze grabieże ziemi, ponieważ nie nastąpiła zasadnicza zmiana podejścia. To jest uspokojenie. I, nawet gdyby Rosja miała przyznać, że jej metody były błędne, i należało się wycofanie i odszkodowanie, tych straconych i zrujnowanych istnień nie da się zastąpić. Żadna kwota odszkodowania nie jest w stanie naprawdę wyrównać wyniku.

Co zatem może stanowić „sprawiedliwe rozstrzygnięcie”.’ w takich przypadkach? Musi nadejść moment, w którym strona poszkodowana jest skłonna umorzyć wszelkie zaległe roszczenia o odszkodowanie; ale na jakiej podstawie? Nade wszystko, będą szukać zapewnienia, że ​​winowajca rzeczywiście zmienił zdanie; że naprawdę żałują swoich przeszłych czynów i postanawiają nie dopuścić się ponownego przestępstwa. To jedyna podstawa prawdziwego pojednania: ale jak to osiągnąć?

Równoważenie szali sprawiedliwości

'Sprawiedliwość’ jest powszechnie przedstawiany na szczycie gmachu sądu Old Bailey w Londynie jako postać trzymająca miecz (reprezentujący zemstę) w jednej ręce i parę łusek w drugiej. Z ziemi nie da się zobaczyć, co jest na wadze: Ale, funkcjonalnie, zostałyby wykorzystane do ustalenia względnej masy obiektów wykazujących radykalnie różne cechy. Ten prosty przykład fizyczny podkreśla dwa ważne aspekty sprawiedliwości: Po pierwsze, jak często czyni to sprawiedliwość nie obejmować proste „porównywanie do siebie”.’ porównania; a po drugie, że my, postrzeganie rzeczy z naszej ograniczonej ziemskiej perspektywy, często nie potrafią w pełni zrozumieć powodów, dla których pozornie różne czynniki mogą mieć równoważne skutki. Ale trzeci, ważny, aspekt sprawiedliwości podsumowuje stare powiedzenie, „Sprawiedliwości nie można tylko czynić: trzeba zobaczyć, że zostało to zrobione.’ Jeżeli istnieją potencjalne wątpliwości co do dokładności porównania (np. Czy ramiona balansujące są poziome i mają jednakową długość?) wówczas być może będziemy musieli odwołać się do zasady „więcej niż”.’ równoważność, aby potencjalny powód mógł być w pełni usatysfakcjonowany słusznością rozstrzygnięcia. Zależy to jednak od tego, czy druga strona będzie gotowa zaakceptować możliwość dodatkowej straty osobistej w imię harmonii.

Jezus’ Niesprawiedliwa substytucja zapewnia doskonałą sprawiedliwość

Czy to było nieskończone?

Cynicy często szybko twierdzą, że trzy dni Jezusa’ cierpienia i śmierci w żaden sposób nie można porównać z cierpieniem wiecznego piekła choćby jednego człowieka, nie mówiąc już o wszystkich, którzy powinni zostać ukarani w jeziorze ognia, niezależnie od tego, jak krótka lub długa może być ta kara. Nie potrafią jednak pojąć, kto cierpiał w tym przypadku i jakiego stopnia doznał. Nawet dla nas, ludzi, zdajemy sobie sprawę, że oparzenie pojedynczej świecy jest znacznie mniej bolesne niż poparzenie całej świecy; Chociaż, dla nas, przeciążenie sensoryczne zwykle ogranicza nasze cierpienie w skrajnych przypadkach. Ale dla nieskończonego Boga, zdolny być jednocześnie świadomy uczuć wszystkich swoich dzieł, nie ma potencjalnego limitu. Ponadto, dostrzegamy także równowagę pomiędzy czasem trwania i intensywnością; tak, że trzykrotna intensywność w danym czasie jest równa jednej trzeciej intensywności przez trzy razy dłuższy czas. Nie możemy nawet sobie wyobrazić, co cierpiał Jezus, kiedy spadł na niego ciężar i groza wszystkich złych uczynków popełnionych kiedykolwiek w naszym świecie! (Is 53:6[\x]; 1Jn 2:2[\x]).

I to nie wszystko. Już wskazaliśmy, że Bóg poczuł ból wszystkich tych zła, kiedy zostały popełnione po raz pierwszy, nawet bardziej niż my. Już, zamiast się na nas zemścić, Zamiast tego zdecydował się znosić jeszcze większy ból i smutek, pozwalając swojemu Synowi, Jezus, którego kocha jako część siebie, zamiast tego ponieść naszą karę; w efekcie cierpienie dwukrotnie, jeśli nie więcej!

Trzymany jako zakładnik przez miłość

W starożytności, władcy często uciekali się do skrajności, ale potężny, sposób zapobiegania powtarzającym się aktom zdrady. Wzięliby zakładników; wybieranie tych osób, o których wiadomo, że były przestępca szczególnie je kochał. Pod warunkiem, że sprawca pozostał wierny swoim obietnicom, zapewniono dobro ukochanej osoby: ale jeśli nie, cierpieliby. Prawie każdy ma kogoś lub coś, co znaczy prawie tyle samo, jeśli nie nawet więcej, niż samo życie; a miłość do tej jednej osoby lub rzeczy zapewnia ostateczną motywację i gwarancję ich działań. Nie oznacza to jednak, że takie motywacje są zawsze dobre. Dla niektórych, może to być miłość do pieniędzy lub władzy; dla innych, miłość do wolności lub konkretnej osoby. Ludzie i rzeczy, które kochamy, ujawniają wiele o tym, kim naprawdę jesteśmy. Ale, oto rzecz: miłość ma moc nas zmienić. Niewłaściwie umiejscowiona miłość może zmienić nas na gorsze z taką samą pewnością, jak nienawiść: lecz właściwie ukierunkowana miłość ma moc przekształcenia złoczyńcy w świętego.

W większości przypadków branie zakładników jest polityką wątpliwą moralnie, która może zapewnić przestrzeganie zasad: niemniej jednak jest mało prawdopodobne, aby doprowadziło to do głębokiego uczucia między sprawcą a porywaczem: istnieją jednak pewne okoliczności, które mogą potencjalnie przynieść bardzo pozytywny wynik. Wyobraź sobie, że sprawcą jest nieodpowiedzialny młody mężczyzna, który tak się składa, że ​​zakochał się w córce porywacza zakładników; I, widząc to, zamiast zabronić kontaktu z córką, młodemu mężczyźnie zostaje zaproponowana perspektywa zawarcia małżeństwa! Czy nie mogłoby to doprowadzić do bardzo korzystnego wyniku?

Idealny Sędzia

Widziałem, w prawej ręce Zasiadającego na tronie, książka zapisana wewnątrz i na zewnątrz, zapieczętowane siedmioma pieczęciami. Widziałem potężnego anioła ogłaszającego donośnym głosem, „Kto jest godzien otworzyć księgę, i złamać jego pieczęcie?„Nikt w niebie w górze, lub na ziemi, lub pod ziemią, udało mi się otworzyć książkę, albo w nim zajrzeć. I bardzo płakałam, gdyż nie znalazł się nikt godny otworzyć księgę, albo w nim zajrzeć. Powiedział mi jeden ze starszych, „Nie płacz. Ujrzeć, Lew z pokolenia Judy, Korzeń Dawida, przezwyciężył; ten, który otwiera księgę i jej siedem pieczęci”. Zobaczyłem… stojącego Baranka, jakby został zabity, mający siedem rogów, i siedem oczu, którymi jest siedem Duchów Bożych, wysłany na całą ziemię. Potem przyszedł, i wyjął je z prawej ręki Zasiadającego na tronie. Teraz, kiedy wziął książkę, cztery Zwierzęta i dwudziestu czterech Starców upadło przed Barankiem... Zaśpiewali nową pieśń, powiedzenie, „Jesteś godzien przyjąć księgę, i otworzyć jego pieczęcie: bo zostałeś zabity, i odkupiłeś nas dla Boga swoją krwią, z każdego plemienia, język, ludzie, i naród, i uczynił nas królami i kapłanami naszemu Bogu, i będziemy królować na ziemi”. (Obrót silnika 5:1-10)

We wcześniejszej dyskusji nt „Niemożność przymusowej miłości”., Wskazano, że jedną z nieodłącznych słabości miłości jest, “jak można to egzekwować? … Jeśli istnieje egzekutor, czy nie zostanie się oskarżonym o działanie we własnym interesie??Ale tutaj widzimy Boże rozwiązanie tego problemu. Ta zapieczętowana księga przedstawia wyroki Boże na zło i złoczyńców. Ale jest tylko Ktoś, kogo można uznać za osobę posiadającą kwalifikacje do ich egzekwowania. I to jest Ten, którego miłość do winnych była tak silna, że ​​zdecydował się oddać swoje życie i znieść jakąkolwiek karę, która im się należała; gdyby tylko odwrócili się od swego egocentryzmu, buntownicze sposoby. Tylko On jest Doskonałym Sędzią ludzkiego serca, a także Doskonałego Zbawiciela dla tych, którzy zwracają się do Niego.

Jak mogę przestać grzeszyć?

Jak wcześniej zauważono, często naiwnie zakładamy, że wszelka skłonność do grzechu po prostu znika, gdy dotrzemy do nieba: ale gdyby to naprawdę było takie proste, dlaczego nie możemy teraz przestać; i dlaczego ludzkość kiedykolwiek była nieposłuszna Bogu?

Być szczerym, rzeczywistość jest taka, że ​​nie kocham jeszcze Boga tak bardzo, jak niektóre inne pobłażania sobie; i z pewnością często bardziej przejmuję się możliwymi niedogodnościami dla siebie niż potrzebami i trudnościami innych. Niezbyt ładny obrazek, Przyznaję: ale myślę, że jest to prawdziwa ocena tego, gdzie się teraz znajduję. Jak więc moje nastawienie kiedykolwiek się zmieni?

Na początku, ludzkość nie wiedziała nic o złu. Jedyne, co kiedykolwiek znał, to dobroć – życie w środowisku chronionym przez prosty zbiór zasad. Został ostrzeżony przed oszustwem: Ale, w obliczu twierdzeń Szatana, jakoby Bóg samolubnie wstrzymywał się od czegoś, co wyglądało dobrze, zakochał się w tym; i resztę swojego życia spędził doświadczając rozczarowań i ostatecznej daremności życia bez Boga, żyjemy w świecie uwarunkowanym inteligencją, której jedynym celem jest wyzysk. To była ciężka lekcja; i sprawiło, że wielu z nas stało się cynicznych, gorzki i pokręcony nie do poznania.

A jednak, pomimo całej ruiny, którą sami na siebie sprowadziliśmy, Bóg jest gotowy zaoferować nam pojednanie, a Jezus dobrowolnie ofiarowuje siebie jako jedyny substytut, który jest w stanie i chce znieść nieograniczoną karę, jakiej w przeciwnym razie wymagałaby od nas sprawiedliwość. Na razie, myśl o tym, co to mogło oznaczać dla Niego, znacznie przekracza moją wyobraźnię. Po prostu nie mogę tego przyjąć do wiadomości. Miłosiernie, moje własne zrozumienie głębi wstydu, ból i zepsucie, w jakie może wpaść człowiek, jest dla mnie po prostu koszmarem: ale wnikliwa lektura historii – lub nawet po prostu codzienne wiadomości – wyraźnie ostrzega, że ​​takie zło istnieje.

jednak, Mogę tylko tak przypuszczać, gdy mijają eony wieczności, Jeszcze raz za razem przyłapię się na tym, że o tym pomyślę, gdyby Jezus nie był przygotowany na zniesienie wszystkich nieograniczonych konsekwencji moich złych uczynków, Zostałbym na zawsze wykluczony z tego niesamowitego miejsca. I z każdą taką myślą, wzrośnie moja miłość i wdzięczność wobec niego oraz moje pragnienie bycia takim jak on, podczas gdy sama myśl o samolubnym braku miłości będzie coraz bardziej stawała się dla mnie najohydniejszą rzeczą ze wszystkich.

Jeszcze przed śmiercią, Miłość Jezusa była tak wyzwaniem dla św. Pawła, że ​​ośmielił się to powiedzieć:

Mówię prawdę w Chrystusie. Nie kłamię, sumienie moje świadczy wraz ze mną w Duchu Świętym, że mam w sercu wielki smutek i nieustanny ból. Wolałbym bowiem sam nie być odłączony od Chrystusa ze względu na moich braci’ powód, moich krewnych według ciała… (Rom 9:1-3).

Nie mogę odmawiać takiej modlitwy. Wyraźnie, Nie jestem jeszcze blisko takiego stopnia miłości. Ale, to dopiero początek przemiany, jaką ostatecznie dokona w nas miłość Jezusa. Jeszcze później, w oczekiwaniu na proces przed Cezarem, Paweł napisał:

Nie żebym już to uzyskał, albo już jestem doskonały; ale naciskam, jeśli tak się stanie, abym uchwycił się tego, po co zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia, Nie uważam się za osobę, która już się opanowała, ale jedno robię. Zapominanie o rzeczach, które są za sobą, i sięganie do rzeczy, które były wcześniej, Dążę do celu, po nagrodę wysokiego powołania Bożego w Chrystusie Jezusie. Pozwólmy zatem, tyle, ile jest doskonałych, pomyśl w ten sposób. Jeśli w czymkolwiek myślisz inaczej, Bóg objawi to także tobie. Niemniej jednak, w stopniu, który już osiągnęliśmy, kierujmy się tą samą zasadą. Bądźmy tego samego zdania. (Php 3:12-16)

Zobacz załączniki …

Przypisy

  1. Williama Jamesa, (1842-1910), czasami nazywany „ojcem amerykańskiej psychologii”. Cytowane przez Davida Bentleya Harta w przedmowie do miękkiej wersji książki „That All be saves”.. Niebo, Piekło & Powszechne zbawienie”, 2019 Wydawnictwo Uniwersytetu Yale (Numer ISBN 978-0-300-25848-6). Cytat wydaje się pochodzić z artykułu zatytułowanego „The Moral Philosopher and the Moral Life”, część „Woli wierzyć i inne eseje z filozofii popularnej”.,”, który jest dostępny online na stronie Gutenberg.org. (Uwaga:. słowo „sceptyczny” pierwotnie brzmiało jako „konkretny”.) ↩
  2. Zdanie w Jamesie’ rozpoczyna się artykuł wprowadzający cytowany cytat, „Jeśli mężczyzna zastrzelił kochankę swojej żony, z powodu jakiej subtelnej wstrętu jest w tym wszystkim, że jesteśmy tak zniesmaczeni, gdy słyszymy, że żona i mąż pogodzili się i znów żyją razem wygodnie? Lub jeśli hipoteza…”.↩
  3. Choć Jezus’ separacja nie była nieskończona, dotkliwość jego cierpienia była proporcjonalnie większa (Widzieć 'Czy był to Nieskończonyw dalszej części tego rozdziału.) Wielu widzi Jezusa’ płakać, "Mój Boże, Mój Boże, dlaczego mnie opuściłeś?” (Mat 27:46) jako krzyk zdumienia i rozpaczy. Ale Jezus tak naprawdę cytował początkowe słowa Psalm 22:1. To niesamowity psalm proroczy, opisując Jezusa’ scena ukrzyżowania i jej przyczyna, – jeszcze o tym napisano 1000 wiele lat wcześniej – na długo przed wynalezieniem ukrzyżowania! Jezus nie był ani zdziwiony, ani zrozpaczony. Przez cały czas wiedział, z jaką śmiercią i cierpieniem się mierzy, i dlaczego. Ale On już dokonał wyboru (Widzieć Mat 26:36-54) i całkowicie ufał swemu Ojcu, że dokończy to, co zaczął. "Ojciec, w Twoje ręce oddaję ducha mojego.” (Luk 23:46.) „To już koniec.” (Joh 19:30.)↩

Zostaw komentarz

Możesz także skorzystać z funkcji komentarza, aby zadać osobiste pytanie: ale jeśli tak, prosimy o podanie danych kontaktowych i/lub wyraźne określenie, czy nie chcą Państwo, aby Państwa tożsamość została upubliczniona.

Proszę zanotować: Komentarze są zawsze moderowane przed publikacją; więc nie pojawi się natychmiast: ale nie będą też bezpodstawnie wstrzymywani.

Nazwa (opcjonalny)

E-mail (opcjonalny)